20.3.10

Rytuał porannego wstawania


Ostatnimi czasy próbuje przestawić swoje ciało i umysł do porannego wstawania, jak mogliście przeczytać w poprzednim poście dotyczącym tej tematyki, ze zmiennymi skutkami. Zrezygnowałem z kupna specjalnego budzika, który nastawia się na okienko czasowe, który budzi w możliwie najpłytszej fazie snu, ale znalazłem inny sposób na ułatwienie sobie porannego wstawania.
Tym sposobem jest rytuał, lub rutyna jeśli ktoś woli to pojęcie. Mój obecny rytuał nie polega już, ani na jak najszybszym "zwleczeniu" się z łóżka i podróży do łazienki, w celu rozbudzenia, ani też na ciągłym wciskaniu przycisku drzemki na telefonie z ustawionym budzikiem. Zamiast tego gdy usłyszę dźwięk koguta mojego budzika staram się robić następujące czynności:
  • wyłączam budzik od razu po tym jak zadzwoni
  • leżę w łóżku jeszcze 2 minuty z zamkniętymi oczami, a potem dodatkowe 2 z otwartymi
  • przeciągam się
  • rozciągam plecy poprzez zarzucenie nóg za głowę, tak że kolanami niemalże dotykam twarzy (powtarzam to 2-3 razy po 10-15 sekund)
  • powoli wstaję z łóżka i udaję się do toalety
  • po powrocie robię leciutką rozgrzewkę mięśni i stawów, na którą składają się
  1. ruchy głową do przodu i do tyłu starając się być jak najdłuższym w czasie wykonywania
  2. to samo tylko na boki
  3. skręcanie głowy na boki, to jest, patrzenie najpierw w prawo, potem w lewo i tak w kółko
  4. obszerne krążenia barkami, najpierw do przodu potem do tyłu
  5. powolne krążenia przedramionami
  6. ćwiczenie rąk, którego nazwy nie znam, polegające na tym, że na zmianę przyciągamy do klatki piersiowej ręce, zaciskając dłonie w pięści, jak najbliżej (podobnie jak modliszka, albo jak podczas pływania pieskiem) i prostujemy ręce odpychając od siebie coś niewidzialnego otwierając dłonie i zadzierając palce jak najbardziej do wierzchu dłoni. To ćwiczenie jest świetne na nadgarstki i przedramiona zmęczone pracą przy komputerze.
  7. obszerne, powolne krążenia dłońmi w nadgarstkach
  8. obszerne, powolne krążenia stopą w stawie skokowym
  9. niezbyt obszerne krążenia kolanami
  10. obszerne krążenia biodrami, starając się utrzymywać barki w możliwie niezmiennej pozycji
  11. skrętoskłony
  • szklanka soku rozcieńczonego wodą lub samej wody
  • prysznic
  • śniadanie
Jak na razie rytuał rzeczywiście działa. Po wykonaniu jestem rozbudzony i gotowy do przeżycia kolejnego dnia. Jedyną wadą jest dosyć długi czas trwania, ale jeśli uda mi się wstawać jeszcze troszkę wcześniej nie powinno to stanowić żadnego problemu.

5 komentarze:

Drewniacki pisze...

Przeczytałem jakiś czas temu o "porannym autopilocie". Sprawdza się różnie, ale jest lepiej niż bez niego. Idea prosta -- nie pozwolić sobie rano myśleć.

Mój autopilot:
1. wstać
2. wyłączyć budzik (mam go zwykle daleko od łóżka)
3. położyć się na chwile na podłodze
4. szybka toaleta
5. zrobić krótką gimnastykę (5-10 minut)

mongr pisze...

Metoda, którą opisałeś trochę kłóci się z moją filozofią bycia, w której uważność zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Niemniej dla wielu osób może okazać się pomocna, więc dziękuję że się nią podzieliłeś.

Paweł Kata pisze...

Ja z kolei do spania podchodzę tak: 1) śpię około 6 godzin na dobę (ekwiwalent ok. 4-ech faz snu), 2) wybudza mnie wspomniany przez Ciebie specjalny budzik (konkretnie: aplikacja na iPhone). Od półtorej miesiąca bez problemu budzę się między szóstą a siódmą rano. Bez "drzemek" i "porannego przemęczenia", oczywiście :-)

mongr pisze...

Ten sposób ma z mojego punktu widzenia tę wadę, że nie mam telefonu iPhone i raczej nie kupię go bez lepszego powodu niż lepszy budzik. Co do cyklu snu to z tego co się zorientowałem jego długość jest różna dla poszczególnych osobników, a także zależy od stanu w jakim kładziemy się spać i może się wahać w zakresie od 70 do 110 minut (chociaż najczęsciej jest to właśnie 90-100 minut). Chyba po takim dokształceniu spróbuję zmniejszyć dawkę snu do 6 godzin i 45 minut. Zakładając że zasypiam w około kwadrans i nie odbiegam znacząco od normy powinienem się z wysokim prawdopodobieństwem budzić w fazie płytkiego snu (zwłaszcza że czasem budzę się sam z siebie około kwadransa przed budzikiem ustawionym na 7 godzin snu).

Paulina pisze...

Mój sposób to dobre espresso i zimny prysznic. Zupełnie inaczej niż reszta towarzystwa :D