24.3.10

Automatyzacja przemysłu, starożytna Grecja i nowa utopijna koncepcja świata


Ostatnimi czasy, podczas długiej podróży pociągiem, miałem przyjemność rozmawiać z bardzo inteligentnym człowiekiem, który przedstawił się jako członek rady wydziału na jednym z niemieckich uniwersytetów medycznych. Początkowo rozmawialiśmy o biochemii, radiologii i sytuacji kolejnictwa w Polsce, ale później dyskusja zboczyła na tematy bliższe tematyce bloga.
 
Nie będę opisywał całych rozważań o polityce i gospodarce, bo nie o tym chciałem pisać. Skupię się tylko na jednym zagadnieniu, a będzie to automatyzacja. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że automatyzacja przemysłu powoduje likwidację wielu miejsc pracy. Zdawałoby się więc, że jest to bardzo zły pomysł. Sprawa nie jest jednak tak prosta jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Wystarczy bowiem, że zastanowimy się dlaczego boimy się automatyzacji i wszystko ukaże się w zupełnie innym świetle. Najczęściej, przyczyną strachu przed zastąpieniem ludzi maszynami, jest nie strach przed utratą pracy, lecz przed pozostaniem bez środków do życia. Niestety nie są to lęki bez uzasadnienia, ale czy musi tak być?
 
Automatyzacja wszak powoduje zwiększenie dochodu z produkcji, a więc pośrednio wzrost PKB na mieszkańca, który podobno świadczy o poziomie życia ludzi w poszczególnych krajach. Co zrobić żeby korzyści z automatyzacji były odczuwalne nie tylko na papierze? Moim zdaniem istnieją co najmniej dwie możliwości.
  • Pierwszą jest rozdanie zwalnianym robotnikom pakietów akcji spółki, aby mogli oni żyć z dywidendy. Niestety obecnie w naszym kraju panuje moda na niewypłacanie akcjonariuszom należnej im części zysków tylko próba ich rozwodnienia w premiach dla kadry zarządzającej, pseudo-inwestycjach wykonywanych przez firmę znajomego itp. Gwarantuję, że przy odpowiednio wysokiej dywidendzie większość robotników sama chętnie odejdzie z pracy, aby móc spokojnie żyć korzystając z takiej swoistej, przedwczesnej emerytury wypłacanej bez uszczuplania publicznej kasy.
  • Drugim sposobem jest ustanowienie konieczności wpłacania części zysków, uzyskanych z automatyzacji, do państwowej kasy, która rozdzielałaby pieniądze na zasadzie podobnej do zasiłku dla bezrobotnych. Istnieje oczywiście obawa, że ludziom nie będzie chciało się pracować, jeśli zapewni się im środki pieniężne na egzystencję, ale nie oszukujmy się, większość takich osobników teraz też nie pracuje. Można nawet posunąć się jeszcze dalej i każdemu, nieważne bogatemu czy biednemu, wypłacać pewną kwotę pieniężną co miesiąc wystarczającą do zaspokojenia minimum potrzeb.
Oczywiście znowu powyższe propozycje na razie jawią się być utopijnymi. Dopóki jednak czegoś się nie spróbuje nie można z całą pewnością powiedzieć, że to niemożliwe. Zastanawialiście się czytając wcześniejsze zdania do jakiego świata nas zaprowadzą opisane zmiany (szczególnie druga koncepcja ku której bardziej się skłaniam)? Wydaję mi się, że do obecnego w literaturze science-fiction świata, w którym prawie wszystkie cięższe prace fizyczne będą wykonywane przez maszyny. Mieszkańcy takiego świata, przy założeniu podziału wypracowanego przez roboty zysku, mogliby zajmować się tylko tym na co mają ochotę. Mogliby żyć w zgodzie ze swoimi największymi pasjami nie szukając wśród różnych miłości takiej, którą da się najlepiej sprzedać. Dla wszystkich malkontentów, bojących się nowych, "utopijnych" pomysłów na lepszy świat, przytoczę historyczne fakty pośrednio potwierdzające tezę, że to może się udać.
 
Bohaterką historycznej lekcji jest wspomniana w tytule posta starożytna Grecja. Filozofia i nauka, ściśle powiązane ze sobą, najszybciej rozwijały się właśnie w czasach antycznych na terenie tego małego kraju. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego właściwie tak było? Szczerze powiem, że sam tego nie robiłem, aż do wspomnianej na początku rozmowy. Wcale nie chodziło o to, że ludzie w tej części Europy rodzili się inteligentniejsi, albo bardziej pracowici. Sekret prawdopodobnie tkwi w innym miejscu. Otóż Grecy byli ludźmi wolnymi, a wszystkie ciężkie prace wykonywane były przez niewolników. Niektóre ze źródeł historycznych twierdzą, że 30% populacji stanowili właśnie ludzie bez prawa do wolności. Spowodowało to, że większość Greków leniła się, oddając się zajęciom niewartym wzmianki, lecz niektórzy, zapewne z nudów, zaczęli myśleć, tworzyć dzieła sztuki i architektury, kłaść podwaliny pod współczesną medycynę, botanikę i inne nauki. Cywilizacja Greków rozwijała się bardzo szybko na wszystkich płaszczyznach mimo, że prawie nikt ciężko nie pracował!
 
Czyż warto się więc bać, że część ludzi nie będzie pracować jeśli zapewni się im godziwe życie? Czyż życie przeciętnego Greka nie było o wiele ciekawsze, spokojniejsze i pełniejsze od życia przeciętnego człowieka współcześnie? Dlaczego nie wrócić do czasów antycznych tym razem zastępując niewolników robotami? Dlaczego nikt nawet nie próbuje wkroczyć na tę ścieżkę? Chodzi o przeszkody techniczne czy może o coś innego? Jak sądzicie?

10 komentarze:

Arek pisze...

Trzeci sposób - pozwolić aby automatyzacja pomagała produkować dużo i tanio bez zabijania tego podatkami, tak aby każdy z nas konsumentów, dla których pracują zautomatyzowane firmy mógł odczuć pozytywne efekty automatyzacji w niższych cenach większości dóbr.

mongr pisze...

Za co wtedy osoby, które straciły pracę na skutek automatyzacji kupią te tańsze dobra?

sowa_nie_sowa pisze...

Mongr, widzę, że kombinujesz podobnie jak ja: skąd wziąć kasę na życie, żeby móc robić to co się lubi (za darmo;)
I zgadzam się, że dla wielu osób nie jest problemem brak pracy, tylko brak środków na utrzymanie. Bo to są inne stany wbrew pozorom. Pracę w sensie zajęcia można mieć bez problemu i realizować się w tym na ile się chce, natomiast środki na utrzymanie z nieba nie spadają, a przynajmniej rzadko się to zdarza;)
Na razie zastanawiam się nad tym, że jednak nie da się uniknąć własności, w Grecji też byli właściciele tych niewolników. Nie każdy też miał niewolnika, byli więc i tacy, którzy musieli utrzymywać się z pracy własnych rąk - czyli był i podział własności i podział na bardziej i mniej uprzywilejowanych, jak w kapitalizmie;)
Ktoś musiałby dzisiaj te roboty produkować, nadzorować, opracowywać nowsze modele, organizować im pracę itd.
Poza tym robot, w przeciwieństwie do człowieka wszystkiego nie zrobi. Więc znów potrzebna jest praca ludzi i w związku z tym podziały wśród nich.
Ale idea mi się podoba:)

Euchenio pisze...

Nie chciałbym życ w takim świecie. Rozumiem, że w nim, każda praca fizyczna byłaby wykonywana przez maszyny. Maszyny produkowałyby tez te maszyny i je naprawiały. Mogłyby też projektować kolejne. Wszystko sie kręci. Tylko gdzie w tym wszytkim miejsce dla człowieka? jaka jest jego rola? w konsumpcji? Dowolnie pojętej, ale skoro jego dochód byłby pasywny to na coś musi spożytkować swoją energię. Na co? W mojej opinii doprowadziłoby to do bardzo szybkiej samozagłady gatunku. Banalnym i przerysowanym jednak dość dobrze pokazującym temat przykładem jest bajka Wall-e gdzie kolonia pozbawiona nawet możliwości pracy zjeżdża z każdym pokoleniem po równi pochyłej.

sowa_nie_sowa pisze...

Myślę, że tu nie chodzi o pozbawianie się możliwości pracy, a raczej o oddzielenie pracy (działania) od przymusu zdobywania taką drogą środków na życie.
A co można w takim razie robić? Hmm, wydaje mi się, że wszystko co chcesz. Bo jeśli lubisz sprzątać, to byś sobie sprzątał, a nie używał do tego robotów. Lubisz rzeźbić, czytać lub pisać książki, grabić ogródek, podróżować, gotować itd. to mógłbyś to robić tylko zamiast jak dzisiaj, za pieniądze, robiłbyś to dla czystej przyjemności pracy i własnego rozwoju:)
Wiele osób marzy o byciu rentierem, no to właśnie o takim czymś mówimy;)
Masz zapewnione środki na życie i robisz to, co chcesz:)

mongr pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
mongr pisze...

@Euchenio
To nie tak, że każda praca fizyczna musiałaby być wykonana przez maszyny. Chodziło mi o osiągnięcie takiego stanu, w którym jeśli żaden człowiek nie chce wykonać jakiejś pracy wykonuje ją maszyna. Chciałbym żeby każdy miał wybór co chce robić i kiedy, a jednocześnie żeby wszystkie potrzebne do funkcjonowania społeczeństwa prace były wykonane. Bardzo dobrze ujęła to sowa_nie_sowa jako rozdzielenie kwestii pracy i środków na utrzymanie w dzisiejszym świecie nierozerwalnie połączonych dla zdecydowanej większości ludzi.
Myślę, że Twoja wiara w to, że ludzie nie będą nic robić, jeśli nie zmusi się ich do zarabiania pracą na utrzymanie, jest nieuzasadniona. Proponuję Ci wykonanie prostego eksperymentu polegającego na robieniu dokładnie niczego przez cały dzień bez leżenia i spania od wschodu do zachodu słońca. Zobaczysz wtedy jak trudne jest "nicnierobienie" i jak zaczynasz tęsknić za jakimś zajęciem. Żeby nie było niedomówień nie można oglądać telewizji, czytać, rozmawiać z ludźmi ani robić niczego innego. Dozwolone zjedzenie przygotowanych poprzedniego dnia 3 posiłków oraz wypicie butelki wody mineralnej. Po takim dniu z ulgą idzie się do pracy.
Moim zdaniem większość ludzi odczuwa przyjemność w momencie wytwarzania czegoś z niczego (nieważne czy to idea czy przedmiot) i podświadomie dąży do zajęć, które im to umożliwiają i dlatego nie ma co martwić się o degenerację ludzkości. Ci, którzy są podatni na degenerację degenerują też dzisiaj, spędzając całe dnie przed telewizorem, przeglądając biernie internet czy pracując bez przekonania, aby tylko "odbębnić" kolejny dzień.

czarnyrobert pisze...

Masz całkowitą rację - zastanawiam się tylko czemu tak niewiele osób dostrzega, że praca nie jest celem samym w sobie, a jedynie środkiem do zapewnienia nam przetrwania.
Problemem jest jedynie efektywna dystrybucja dóbr wytwarzanych automatycznie.
Nie zauważają też ludzie, że rozdawnictwo dóbr produkowanych tanio dzięki automatom już istnieje, jednak jest jednak bardzo niedoskonałe, odbywa się poprzez "skapywanie dobrobytu" i opłacanie ludzi za zbędne prace. Jeśli przyglądniemy się czym zajmują się ludzie żeby "mieć pracę, dostać wypłatę, i mieć z czego wykarmić dzieci", to okaże się, że spora cześć z nich równie dobrze mogłaby wcale nie pracować - większość ludzi zajmuje się zupełnie nie potrzebnymi zajęciami :

Np cała reklama i marketing - bez niej produkty, czy bilety do kina mogłyby być znacznie tańsze, a tak marnujemy środki na tworzenie kolejnego głupiego spotu o proszku piorącym bielej od zwykłego, a ludzie marnują czas oglądając ten klip i złoszcząc się, że przerwano im film... Efekt jest zerowy, bo wszyscy producenci proszków muszą wydawać kasę na spoty.
Reklama nie niesie praktycznie żadnej informacji o produkcie. Wystarczyłoby, żeby zobowiązać producentów proszków do testowania ich efektywności wg ściśle ustalonej procedury i publikowania wyników w bazie danych o produktach w internecie....
Konsument wtedy mógłby dokonać bardziej rozsądnego wyboru, niż po oglądnięciu spotu przed Wiadomościami. Reklama to tylko oręż w wojnie korporacji o naszą kasę...
Ale podobnie jak czołgi i głowice atomowe jest zbędna dla ludzi. Ludziom nie służy.

Istnieje też masa bezsensownych przepisów i tabuny służb pilnujących przestrzegania tych przepisów i w ten sposób wyciągających kasę z naszych kieszeni. Ot chociażby podatek VAT i całe tabuny urzędasów zajmujące się wyliczaniem, księgowaniem i ściganiem tych co za mało zapłacili... A jednak państwa istniały i ciągle istnieją i maja się dobrze, bez podatku VAT... Kolejny przykład to absurdalne prawa do emisji CO2 i handel tymi prawami. Czemu po prostu nie obłożyć podatkiem u producenta paliw emitujących CO2? Prościej, taniej, efektywniej - ale wtedy urzędasy nie miałyby pracy, za którą płacą podatnicy wykonujący potrzebne zajęcia, czy produkujący konkretne wyroby....

Może by tak ograniczyć czas pracy do 20h na tydzień ? Wtedy okaże się, że ludzie zostaną wykorzystani do zajęć na prawdę potrzebnych, zniknie problem, że robot zabiera czyjąś pracę, zniknie też marnotrawstwo w postaci bezproduktywnych zajęć.

To jest Kasia pisze...

Witam :)

1. jaka była średnia wieku w starożytnej Grecji?

2. ile kosztuje sztuczne podtrzymywanie zdrowia i życia (operacje, zabiegi, lekarstwa itp, utrzymanie przy życiu ludzi z wadami wrodzonymi, którzy bez współczesnej medycyny nie przeżyliby tygodnia, a teraz żyją po 80 lat, ile kosztuje przedłużenie średniej długości życia?);

3. czy jest system, który sprawiedliwie podzieli zyski i czy wtedy zyski, które nie są inwestowane, a jedynie konsumowane, nie zabiją firm?

4. dlaczego chcesz ludziom dawać rybę, jak możesz dać wędkę - wystarczy wprowadzić zajęcia z inteligencji finansowej w szkołach, pokazać dzieciakom na czym polega zarabianie pieniędzy tak, jak zarabiają rentierzy - polecam np. książki pana Kyiosakiego


Pozdrawiam serdecznie :)

mongr pisze...

@czarnyrobert
Zgadzam się, że ilość przepisów regulujących nasze życie jest zbyt duża. Co gorsza większość stanowionego prawa realizuje interes wąskich grup zamiast interesu społecznego.
Nie zgadzam się natomiast z wrzucaniem reklamy i marketingu do jednego worka. W koncepcji marketingu zawiera się informowanie o produkcie. Możliwy jest etyczny marketing, tylko niestety rzadko spotykany.
@ To jest Kasia
Zmuszasz mnie do bardzo dużego wysiłku nie oferując nic w zamian. Jednocześnie zadajesz pytania, które mógłbym zbyć dopytywaniem. Dla przykładu chodzi Ci o średnią wieku mężczyzny czy kobiety, wolnego obywatela czy niewolnika? Czy sądzisz, że problem tkwi w systemie, a nie w ludziach? Czy utopijny socjalizm nie był w teorii takim systemem? Czy radykalny humanizm nie jest takim systemem? Czy kapitalizm nie jest takim systemem? Ile pieniędzy "marnuje się" na mniej ważne rzeczy niż ludzkie życie i zdrowie? Z czego żyje Kyiosaki? Z czego żyją rentierzy? Skąd się biorą pieniądze?
Podsumowując, proszę o wyrażanie się, na tyle na ile to możliwe, wprost. Szanujmy swój czas i stosujmy argumenty na poparcie jakiejś tezy, nie każąc się domyślać sensu wypowiedzi.